16.12.2017

Czy warto dać szanse swojemu byłemu facetowi?

Czasem życie pisze nam różne scenariusze. Niektórzy po rozstaniu na nowo układają sobie życie, inni wciąż czekają na idealnego kandydata, a jeszcze inni marzą by wrócić do byłego partnera. Tak się zastanawiam czy jest sens powrotu do kogoś z kim wcześniej nam się nie układało. Z jednej strony taka rozłąka może dobrze wpłynąć na dalsze relacje byłych małżonków, z drugiej jeśli do rozstania doszło z innego powodu niż wyczerpana miłość, to tutaj miałbym pewne wątpliwości. Ciężko jest wybaczyć zdradę, ale część z nas jest skłonna to zrobić. Ja bym nie potrafił bo czułbym wieczny strach przed tym, że znowu zrobi to samo. Taka ciągła kontrola mogłaby się przerodzić w obsesję, a to może doprowadzić nawet do tragedii. Myślę, że każdy z was powinien sam sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto wybaczyć zdradę, czy też rozstanie. Nie wierzę, że można wrócić do kogoś kto twierdzi, że jego więź emocjonalna co do waszej osoby spadła do zera. Niby skąd ta nagła poprawa? Psychologia tłumaczy to na wiele sposobów, ale jeśli jest miłość to każdy problem da się rozwiązać. Ludzie będąc z byt długo razem popadają w rutynę. I to jest błąd. Trzeba urozmaicać swoje życie by wiecznie czuć się tak jakby się miało te dwadzieścia lat i czuło się ten stan zakochania.

Gdyby nasz związek się wyczerpał to nie wiem czy po rozstaniu byłbym wstanie ponownie związać się z Łukaszem. Skoro wcześniej nie wyszło to czemu nagle później miałoby wyjść? Czasem sobie myślę, że nawet miłość potrzebuje odpoczynku, ale po chwili stwierdzam, że to bez sensu. Nie można z błahego powodu rozstać się z kimś nawet podczas tego wypalenia. Trzeba rozmawiać i walczyć o swój związek. Kiedy wasz były odchodzi nie wiecie co robi, z kim sypia, czy nie naraża się na jakieś choroby. Gdy zechce wrócić nie musi mówić o tym, że z kimś był lub miał kontakty seksualne z innymi mężczyznami. Takie informacje trafiają do nas po czasie. Mam nadzieję, że nigdy nie będę w takiej sytuacji, gdzie staniemy na wprost siebie i powiemy to koniec. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule posta powiem tak. Nie wiem czy warto wrócić do byłego partnera. Na pewno nie można wybaczyć zdrady lub wyrządzonej krzywdy. Jeśli rozstanie było pokojowe to może rzeczywiście jest warto zaryzykować jeszcze raz wejście do tej samej rzeki. Teraz mamy taki okres przedświąteczny więc ludzie może znowu zapragną bliskości drugiego człowieka?

15.12.2017

Od stycznia idą zmiany...

Na początku grudnia napisałem wam post, w którym to wspomniałem o nadchodzących zmianach. Otóż uznałem, że należy skończyć z ojcowaniem was. To co miałem napisać już napisałem, więc nie widzę sensu dalszego przywoływania was do porządku. Teraz przyszedł czas by skupić się na sobie. Do tej pory robiłem wszystko byście uwierzyli w siebie, byście walczyli o swoje dobro, krzyczałem na tych, którzy krzyczą na nas, cieszyłem się waszymi radościami, smuciłem gdy by byliście smutni. Nadal pozostanę blisko was, ale z pewnym dystansem. Będziecie mogli liczyć na moją pomoc, ale to już bezpośrednio pisząc na maila. Od stycznia nasze posty się zmienią. Jeszcze nie wiem czy będą ukazywać się regularnie lub czy zachowana zostanie godzina publikacji. Jesteśmy jeszcze z mężem na etapie planowania. Na pewno 1 stycznia zostaniecie o wszystkim poinformowani. Mam nadzieję, że moje rady były dla was przydatne, a wiedza przekazana przez nas sprawiła, że inaczej zaczęliście patrzeć na świat. Myślę, że te trzy lata niańczenia wystarczą. Teraz czas bym zajął się sobą. Co przez to rozumieć? Przede wszystkich chciałbym się podzielić z wami tym co otacza mnie dookoła, będę opisywał wam swoje przeżycia, sytuacje jakie mnie dotyczą, ale i inspiracje. W końcu każdy z nas ma jakieś pasje, marzenia. Warto o nich pisać. Mam nadzieję, że moją osobą nie zanudzę was.

Szczerze mówiąc sam nie wiem jak nam to wszystko wyjdzie. Boje się, że MBN może przez to stracić swój blask, ale trzeba iść do przodu. Jesteście dorosłymi ludźmi - wierzę, że sobie poradzicie. Najwyżej zajrzycie do naszego archiwum i przypomnicie sobie słowa, które kiedyś do was kierowałem. Wierzę, że nadal pozostaniecie z nami, a jeśli odejdziecie to pozostawię po nas piękną pamiątkę jaką niewątpliwie jest MBN. Ja i mój mąż już przeszliśmy do gejowskiej historii naszego kraju. Co prawda nie będą o nas pisać w Wikipedii, ale dla kilku tysięcy gejów w Polsce jesteśmy znanymi postaciami tęczowego świata. Mam nadzieję, że swoją decyzją was nie zawiedziemy. Boje się trochę tych zmian, ale dam radę (obiecuję). Mam nadzieje, że nie macie nam tego za złe? W końcu razem tyle przeszliśmy, że stanowimy jedną wielką wirtualną rodzinę. Jestem też dumny z tego, że podołałem zadaniu, że dzięki swojej ciężkiej pracy potrafiliście mnie słuchać. Te wszystkie słowa poparcia budowały mnie jak i mojego męża, choć tak naprawdę to ja spędzam tutaj najwięcej czasu. Dziękuję wam za to. Oczywiście liczę na komentarze. Chciałbym wcześniej znać wasze zdanie odnośnie planowanych zmian. Po cichu liczę, że wam się one spodobają. Wszystkiego dobrego Przyjaciele :)

14.12.2017

Co znajdziemy w szafie geja?

Czy zastanawialiście się kiedyś nad zawartością waszej garderoby? Wielu z nas przywiązuje wagę do tego w czym chodzi. Każdy chce być modny i na czasie. Zazwyczaj w takiej męskiej szafie nie brakuje spodni na punkcie, których hopla ma wielu z nas. Najczęściej geje kupują dżinsy i spodnie materiałowe. Te ostatnie wolimy kolorowe. Jestem tutaj wyjątkiem, gdyż nie lubię tego typu ubrań. Dobrze czuję się w dżinsach. Kiedyś miałem kilka par o jasnych odcieniach błękitu. Teraz jest ciężko znaleźć tak fajne dżinsy jak kiedyś. Zawsze lubiłem te klasyczne - niebieskie. Ten kolor jest oryginalny i ponadczasowy. Ten konkretny model nigdy nie wyjdzie z mody. Kiedyś dżinsy były szyte z lepszego materiału. Dziś w sklepach sieciowych znajdziecie cienkie szmaty, które szybko się przecierają. Cały czas chodząc po sklepach szukam moich ulubionych spodni z przed lat. Jeśli chodzi o bluzki to nie mam jakiegoś swojego ulubionego typu. Najważniejsze by nie były zapinane bo tego nie znoszę. Lubię zasuwane polary, cieplejsze swetry, letnie podkoszulki z długim i krótkim rękawem. Najważniejsze by miały to coś. Wszyscy mi mówią, że dobrze wyglądam w ciemnych kolorach. Jednak jest pewien wyjątek, to pomarańcz. W nim rzekomo też jest mi ok. Na ten moment nie mam niczego w tej barwie. Muszę rozejrzeć się po sklepach za czymś takim.

Geje zwracają również uwagę na bieliznę. Jedni lubią slipki, drudzy bokserki. W majtkach doszukujemy się nutki erotyzmu. Mają być takie by pobudzać naszego partnera do działania. Wiadomo, że jeszcze nikomu nie stanął na widok zbyt dużych bokserek, czy barchanów. Jeśli chodzi o skarpety to najczęściej kupujemy uniwersalne czyli czarne lub białe. Ja wolę czarne - pasują do wszystkiego. Lubimy także modne buty. Zanim zdecyduje się na konkretny model to minie trochę czasu. Trzeba mieć dużo cierpliwości idąc ze mną na zakupy. Kiedyś takiego problemu nie było, ale teraz kiedy w sklepach sprzedają odpad, to trzeba się zastanowić zanim coś się wybierze. Lubię sportowe obuwie - wygodne, przewiewne, ale mają jeden minus. Przemakają. Akurat z tym mam odwieczny problem. Ciężko dziś znaleźć buta, który nie przemoknie podczas deszczu. Na chodnikach w czasie ulewy tworzą się kałuże lub woda płynie jak rzeka. Wtedy każde buty przesiąkną. Obecnie w mojej szafie znajdziecie kilka par dżinsów, bluzki, które wcześniej wam wymieniłem, polar, kurtka wiosenna i zimowa. Nie brakuje też skarpet i majtek. Ogólnie nie przywiązuje wagi do tego czym zapełniona jest moja szafa, ale znając naszą osobowość jestem pewien, że wielu z was zwraca na to uwagę. Przyznać się ile dżinsów macie w szafie!? (śmiech).

13.12.2017

3 urodziny MBN.

Dla jednych to wieczność, a dla drugich tylko chwila. Dziś mijają trzy lata odkąd zdecydowałem się założyć MBN. Jakie były początki każdy wie, dlatego skupmy się na tym co jest. Szczerze mówiąc 2017 rok dla naszego Bloga to czas kryzysu, zmian, przemyśleń. Mój mąż już dawno rozstał się z tym miejscem, a ja próbuje je reanimować. Kiedyś na Blogu Michał z Gór pisałem, że zamknę to miejsce, ale po pewnym czasie zrozumiałem, że własnych dzieci się nie zostawia. Dlatego wciąż tutaj jestem. W tym roku nie robię podsumowania miesięcznego. Postanowiłem wypisać wszystkie ważne wydarzenia w moim życiu. Myślę, że tak będzie czytelniej.

Czytelnicy
Po cichu liczyłem na to, że najpóźniej w kwietniu licznik pokaże milion odsłon. Przeliczyłem się. Do dziś nie udało nam się dotrzeć do tego miliona. W tym roku straciliśmy wielu czytelników. Co prawda pozyskaliśmy nowych, ale mimo wszystko strata jest ogromna. Najgorzej było na przełomie lipca i sierpnia. Dopiero od października nadrabiamy straty. W ubiegłym roku średnio każdego dnia Blog był wyświetlany 2000 razy. Dziś nie udaje nam się przekroczyć 1000. Oczywiście są wyjątki, ale rzadko. Gdzieś musiałem popełnić błąd. Wiem, że za bardzo wam matkowałem. Muszę ograniczyć się z tymi nakazami, zakazami, mówieniem co macie robić, a czego nie. Mam nadzieję, że odbuduję jeszcze to miejsce.

Związek
Nasze małżeństwo nie jest idealne. Między nami zaczęło się psuć w czerwcu. To właśnie wtedy po raz pierwszy mąż mnie zostawił. Jak głupi błagałem by mnie nie zostawiał. Jeszcze tej samej nocy przyznał, że mnie kocha i nie umie odejść. W październiku to ja go chciałem zostawić. Mam dosyć tego jak on mnie traktuje. Nasze życie kręci się wokół jego domu i mamy. Bardzo rzadko spędzamy czas we dwoje. Łukasz nie chce mnie nigdzie zabierać, z seksem nam nie wychodzi, zazwyczaj gapimy się w telewizor. Łukasz co raz częściej odwiedza swoich kolegów. To samotni mężczyźni. Jeden z nich jest zadeklarowanym gejem. To z nim mój Łukasz pije alkohol zostając u niego na noc w domu. Mam wrażenie, że mnie zdradza, ale on wszystkiemu zaprzecza. Nie mam dowodów i pewnie ich nie zdobędę. Kochamy się, ale i ranimy. Tych pięknych chwil w tym roku było naprawdę mało. Nie wiem co dalej z nami będzie. Boję się tego, że jak zostanę sam to nikt mnie już nie zechce.

Filip vel Andrzej
Pamiętacie Filipa (Andrzeja), o którym tak często pisałem? Nasze drogi się rozeszły. On poznał Tomka i zapomniał o mnie. Widzieliśmy się w tym roku zaledwie kilka razy. Nigdy sam na sam. Szczerze to był zajęty Tomkiem, którego uważa za kumpla, choć wiem, że po cichu coś ich łączy. Ostatni raz widziałem go przez chwilę w październiku. Był z Tomkiem. Mieli kupić mu telefon. Wiedział ,że mam dużo wolnego czasu bo Łukasz miał tego dnia 2 zmianę. Mimo to poszli beze mnie. Napisałem mu życzenia imieninowe. Myślę, że ta znajomość jest już skończona. Nie zrobiłem mu niczego złego. Po prostu musiałem mu przestać odpowiadać.

Nowe Blogi
W tym roku założyłem dwa nowe Blogi. Pierwszy to Gay's Heaven, a drugi Michał - chłopak z gór. Jeden jest o seksie, a drugi o mnie.

Wirtualne przyjaźnie. 
W tym roku było ich mało. Szybko się zaczęły i jeszcze szybciej kończyły. Ze starej ekipy rozmawiam już tylko z Januszem Nowakiem. Na grupie czasami moje wpisy komentuje Adrian, Janek Kowalski, Jaś, czasem ktoś się dołączy do rozmowy. Nie dawno poznałem Jurka. Facet mieszka ponad 200 km ode mnie. Fajnie nam się pisze. Wspiera mnie w trudnych chwilach. Jakoś w wakacje odezwał się Mateusz Wowra.

Opinie
Zazwyczaj słyszałem, że jestem stronniczy, chamski, arogancki, wprowadzam cenzurę itd. Ciepłych słów było bardzo mało. Czasami miałem chwilę zwątpienia i chciałem po prostu zniknąć. Zazwyczaj gdy już byłem gotowy nacisnąć skasuj to na Blogu pojawiał się ruch. Z perspektywy czasu myślę sobie, że dobrze, że tak się stało. Niekiedy osoby, które mnie atakowały pisały do mnie maile. Dzięki temu nasze relacje się ocieplały i dziś są w porządku.

Praca
Przez cały rok brałem udział w unijnym projekcie. Wyszkoliłem się, miałem staż i doradztwo zawodowe. Ponadto sobie dorabiałem. Finansowo nie było źle. Na razie jestem bezrobotny.

Moje ciało
Zmieniło się i to diametralnie. Przez to, że ciągle czas spędzałem z teściową to mi się nieco utyło. Próbuję zwalczyć kilogramy, ale nie mam motywacji. Może to dlatego Łukasz inaczej na mnie patrzy? Choć według niego wyglądam dobrze.

Depresja
Przez to, że w moim związku nie jest tak jak być powinno wpadłem w sidła depresji. Do dziś mnie trzyma. Nie mam siły na zmiany w swoim życiu, boje się wszystkiego, jestem znudzony. Pragnę bliskości, zrozumienia, normalnego życia, kontaktów międzyludzkich. Mąż udaje, że nie widzi, że coś jest ze mną nie tak. Jak mu coś tam szepnę to słyszę - to idź do psychiatry. Zero wsparcia z jego strony. Może sam wyjdę z tego stanu, a może nie. Gdyby nasz związek był normalny to nic złego by się ze mną nie działo.

Fellow
Od czasu do czasu zakładam i kasuje profil na fellow. Zaglądam tam z nadzieją, że znajdę przyjaciela. Zazwyczaj dostaje oferty szybkiego seksu.

Pomoc
W tym roku wraz z wiernymi czytelnikami pomogliśmy Jankowi. Wierzymy, że dziś wyszedł na prostą i normalnie funkcjonuje w społeczeństwie. Jednak ta pomoc czegoś nas nauczyła...

Mój charakter
Przez to, że w moim życiu jest jak jest stałem się bardziej zamknięty i pyskaty. Udaje, że pozjadałem wszelkie rozumy, a wcale tak nie jest. Nie panuję nad tym co mówię i robię. Wiem, że jestem przykry dla Łukasza, ale nie potrafię udawać, że wszystko jest ok. Przestaje dusić w sobie to co mnie gryzie. Tylko on jest głuchy na moje słowa. Zawsze przegrywam.

Kompleksy
W tym roku się one nasiliły. Ciągle sobie powtarzam, że jestem mało atrakcyjny mimo, że na ulicy przystojni panowie się za mną oglądają. Szkoda, że żaden nie potrafi mnie zagadać.

Wpadka
Przypadkiem zgubiłem telefon, przypadkiem były tam sms-y do Andrzeja i Łukasza. Telefon znalazł sąsiad z za ściany, który już się wyprowadził. Ojciec też sobie je poczytał i zrozumiał, że moje gejostwo mi nie minęło. Nie czułem się komfortowo w tej sytuacji, ale wszystko póki co jest w porządku.

Podziękowania
Chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom za to, że jesteście razem ze mną. Nie chce nikogo wyróżniać bo każdy z was jest dla mnie ważny. Janusz i Jurek za każdym razem powtarzają mi, że choćby zaglądała tu jedna osoba, to i tak warto dla niej pisać. I jest w tym sporo racji. Najważniejszy jest szacunek dla was. Nie wiem co będzie za rok, ale mogę wam obiecać, że zrobię wszystko by przywrócić temu miejscu dawny blask.

I choć to są trzecie urodziny to ja nie potrafię się z nich cieszyć...

12.12.2017

Znaleźć geja.

Nie podoba mi się to jak nasi faceci na siłę próbują namierzyć swoich rozmówców. Kiedyś sam padłem ofiarą naszego czytelnika, który rzekomo znalazł mnie w internecie. Do dziś nie znam motywu jego działania. Jak to mówią ludzi z problemami psychicznymi na tym świecie nie brakuje. Nie wyobrażam sobie tego bym mógł wybaczyć takiej osobie. Jeśli ktoś nie chce się ujawnić lub nie może ze względów bezpieczeństwa to należy uszanować wybór tej osoby. Naprawdę geje nie zdają sobie sprawy ile złego mogą wyrządzić drugiemu człowiekowi ujawniając jego prawdziwe dane. Widać wielu z nas nie nauczyło się tego, że należy chronić swoją prywatność. Dobrze wiecie w jakim kraju żyjemy, jak nas traktują politycy, jak nas leją po gębach narodowcy, jak z ambony krzyczą na nas klechy. Zanim zrobicie coś głupiego pomyślcie 10 razy nad tym co czynicie. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W tym przypadku w piekło zamienić możecie życie osoby, która nie chce ujawnić swoich personaliów. Mam nadzieję, że co poniektórym tego typu akcje nie przyjdą już więcej do głowy. Szanujmy siebie, bo jeśli będziemy dla siebie wrogami, to nic dobrego nas w życiu nie spotka. Dość, że prawica kładzie nam kłody pod nogami, to jeszcze my sami i to z premedytacją czynimy to samo. Tak nie można!

Kiedy dowiedziałem się, że ktoś mnie rzekomo namierzył czułem się podle. To tak jakby najbliższe mi osoby wbiły mi nóż prosto w serce. Nie wiedząc czemu zostałem oszukany i tego już wybaczyć nie mogę. Owszem, trzymam to wszystko twardą ręką, ale to dla naszego dobra. Nie jeden się przez to na mnie obraził, ale pewnych zasad nie należy zmieniać. Wiem, że nie jestem waszym ojcem, który ma czasem was skarcić za to co robicie, ale jako starszy lub młodszy brat posłuchajcie moich rad. Zdaje sobie sprawę, że nie zawsze są one doskonałe, ale staram się jak mogę przekazać wam jak najwięcej wskazówek jak żyć. Mnie ich nikt nie dawał. Musiałem sobie ze wszystkim radzić samemu. Nie znalazłem w sieci drugiego takiego Bloga, z którego mógłbym czerpać mądrości życiowe. Pisze wam to co zaobserwowałem lub przeżyłem. Zresztą tylko do końca tego roku będe was jeszcze naprowadzał. Od stycznia idą wielkie zmiany, ale o tym napiszę wam za kilka dni. Pamiętajcie! Nie czyńcie nikomu zła, nie szperajcie w internecie bo możecie zniszczyć ludzkie życie, a przy okazji sami stracić zbyt wiele. Kto raz skrzywdzi więcej na zaufanie liczyć nie może.

11.12.2017

Samotne związki.

Niektórzy z nas wyznając prawdę swoim bliskim na temat swojej orientacji seksualnej zostało wyrzuconych z domu. Jedni musieli opuścić rodzinny dom, gdyż rodzice nie chcieli mieć syna geja, a drudzy dostali ultimatum - albo dom, albo związek. Osoby, które musiały na nowo ułożyć sobie życie zostały tak naprawdę same. Najgorzej jest teraz kiedy za chwile miliony Polaków usiądzie z bliskimi przy świątecznym stole. Niektórzy z nas do towarzystwa mieć będą tylko swojego ukochanego mężczyznę. Gorzej jeśli wasz wybranek też został odtrącony przez bliskich. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale nigdy nie wiadomo czy też nie będę. Mogę się tylko domyślać, że takie odtrącenie musi bardzo boleć. W najgorszej sytuacji są single, ale nie o nich tu teraz mowa. Chciałbym byście w te święta zaznali dużo spokoju i miłości. Skoro wasi rodzice nie chcą dać wam ciepła rodzinnego domu to sami je sobie stwórzcie. Ubierzcie najpiękniejszą choinkę, przygotujcie pyszne potrawy, obdarujcie się prezentami. Ważne by na waszych twarzach gościł uśmiech. Jeśli pogoda dopisze to wybierzcie się na spacer. Mam nadzieję, że te święta będą dla was naprawdę wyjątkowe.

Rodzice, którzy wyrzucają swoje dziecko z domu tylko dlatego, że jest gejem są nikim. Ci ludzie nie zasłużyli na to by być matką i ojcem. Przez tyle lat mówili jak bardzo kochają swojego syna, a kiedy ten powie im prawdę o swoim homoseksualizmie nagle staje się wrogiem rodziny. Nie potrafiłbym wybaczyć takim ludziom. Niby rodzina jest naszą oazą bezpieczeństwa, ale dla wielu to po prostu piekło. Czasem lepiej być jak najdalej od tego koszmaru. Dlatego jeszcze raz wam powtórzę, że najcenniejsze co możemy dostać od losu to miłość. Teraz jest taki czas, gdzie potrzebujemy jej najbardziej. Pewnie nie jeden z nas uroni za chwile łzę i powie, że ma beznadziejne życie. Jeśli jednak przy waszym boku jest ten jedyny to niech to będą łzy szczęścia. Pamiętajcie, że jesteśmy z wami i jeśli potrzebujecie chwili rozmowy to piszcie do nas maile. Może bliskich osób przy waszym stole nie będzie, ale na naszą duchową obecność możecie liczyć. Chciałbym by ludzi żyjących w samotnych związkach odtrąconych przez rodziny było w Polsce naprawdę mało lub w ogóle. Jednak w życiu tak już nie jest. Nie wiem ilu z nas spędzi samotne święta we dwoje.

10.12.2017

Świąteczne wyjście z szafy.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym czy święta są idealnym momentem na to by wyznać bliskim prawdę na temat swojej orientacji? Ostatnio tak sobie gdybałem na ten temat i stwierdziłem, że raczej nie jest to dobry moment na tego typu zwierzenia. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w katolickiej Polsce rodzice mogliby jednak źle zareagować na tego typu informacje. Na pewno chcieliby wykorzystać święta do przemyśleń i nawrócenia się na wiarę. Tylko co ma wiara w Boga wspólnego z kościołem? Przecież to nie Bóg, tylko księża są przeciwko nam. Prawda o homoseksualizmie może sprawić, że zamiast sztucznej radości będzie szczery smutek. Nieprawdą jest, że ludzie podczas świąt się zmieniają i przychylniej patrzą na nas. Właśnie wtedy istnieje ryzyko, że zostaniecie oskarżeni o zakłócenie rodzinnej uroczystości. Chyba, że macie mniej katolickich rodziców to wtedy można próbować. Co prawda moje zdanie na ten temat znacie. Nigdy nie byłem za tym by wyjawiać bliskim prawdę. Każdy ma prawo do swojego życia i nawet matka, czy ojciec nie mogą się w nie wpieprzać. To nie oni będą dzielić z wami łóżko. Zanim podejmiecie ostateczną decyzje przemyślcie wszystkie za i przeciw. Jeśli wygra opcja za - to powiedzcie, jeśli wyjdzie opcja przeciw - nic nie mówcie. To musi być wasza decyzja. Musicie czuć gotowość lub chęć przyznania się do tego, że wnuków nie będzie.

Nasze życie jest jak domek z kart. W każdej chwili może się zawalić. W takiej sytuacji nie wiem co mógłbym wam poradzić. Nie jestem aż tak silny jakby się to mogło wydawać. Potrafię doradzić wam, ale nie sobie. Czuje w swej głowie pewną blokadę, która mnie hamuje. Jeszcze nikomu nie udało się jej zniszczyć. Nie pytajcie mnie czy warto powiedzieć innym kim się jest. Nie znam waszych rodzin, przyjaciół - nie wiem jak ci ludzie mogą zareagować. Mimo wszystko ja bym siedział cicho, ale z drugiej strony jest cień nadziei, że święta zmiękczą serca naszych bliskich. W końcu Bóg się rodzi prawda? Choć w sumie to Jezus więc czemu ktoś wymyślił kolędę Bóg się rodzi? Już raz się zagłębiałem w absurdy katolicyzmu i niech póki co ten jeden post wam wystarczy. Przede wszystkich chciałbym by te święta były dla was spokojne w ramionach ukochanych wam osób. Tylko przy nich świat staje się piękniejszy. Może i ja doczekam chwili kiedy przyjdzie mi wspólnie z mężem dekorować dom. Jeszcze wszystko przed nami. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni, a mimo wszystko żyjemy jak obywatele dziesiątej kategorii. Wieczny strach, nerwy, obawy, lęki. Czy tak da się żyć? Przecież to jest jakaś paranoja. Głupi jestem wierząc, że doczekam lepszych czasów dla ludzi takich jak my. Najważniejsze by nie było gorzej. Macie już jakieś plany na święta?